Mieszkańcy USA oszaleli na punkcie Tiny Houses – czy wiesz dlaczego?

Malutkie, mobilne domki już na pierwszy rzut oka chwytają za serce – są po prostu niezwykle urocze. Choć w Polsce idea Tiny Houses przebija się do świadomości powoli (ciągle silne jest przekonanie, że jak dom, to koniecznie z cegły), to w Stanach szał na tiny living trwa w najlepsze. Dlaczego Amerykanie oszaleli na punkcie Tiny Houses?

Tiny Houses

  • Mobilność: Po co mieć dom na kółkach? Oczywiście, żeby podróżować! Dla nas, Europejczyków to naturalne, że majówkę spędzamy w Pradze, Boże Ciało na Mazurach, w wakacje jedziemy do słonecznej Chorwacji, a zimą wybywamy na narty do Włoch. Amerykanie ze względu na swoje położenie geograficzne raczej rzadko ruszają się poza kontynent. Taka sytuacja ma jednak też swoje plusy – dość łatwo można zorganizować podróż po całych Stanach. Mroźna Alaska, upalna Floryda, bajkowa i niezwykle widowiskowa Kalifornia, egzotyczny Teksas – a to przecież tylko niektóre z obowiązkowych miejsc na mapie każdego podróżnika. Dzięki Tiny House możesz przeżyć przygodę życia. Każdego dnia spać pod innym niebem, zmieniać cel podróży w zależności od pogody, potrzeb, nastrojów, a do tego zawsze być u siebie – w otoczeniu znanych przedmiotów, na komfortowej i udomowionej przestrzeni. Brzmi świetnie, prawda?
  • Niezależność: W Stanach, zakup własnego domu wiąże się z zaciągnięciem wieloletniej hipoteki. U nas też już mało kto może pozwolić sobie na zakup własnego gniazdka bez kredytu, a ten, kto taką decyzję ma za sobą, wie jak bolesne jest spłacanie wysokich odsetek. Do tej pory jednak w USA rynek nieruchomości stanowił sztucznie napompowaną bańkę, która miała lada chwila pęknąć. Świetnie opowiada o kryzysie z 2007 roku oscarowy film Big Short, z którego dowiadujemy się np. o tym, że w Stanach powstał specjalny produkt bankowy – kredyt subprime – czyli kredyt hipoteczny wysokiego ryzyka (w dodatku o zmiennym oprocentowaniu) – udzielany klientom bez zdolności kredytowej. Brzmi strasznie, prawda? A to przecież nie taka stara historia. Dzisiaj sytuacja powoli się zmienia, ale no właśnie – powoli. Nic dziwnego, że wielu Amerykanów szuka alternatywy dla niewolniczych związków z bankami.
  • Swoboda finansowa: Nie zaryzykuję stwierdzenia, że mikrodomki są tanie. Bo tanie czy drogie – dla każdego z nas te słowa oznaczają coś zupełnie innego. W Polsce własny Tiny House możemy mieć za ok. 100 tys. zł (cena uzależniona jest od wyposażenia), podczas gdy za np. małą kawalerkę do kompletnego remontu w Krakowie trzeba zapłacić przynajmniej 120 tys. zł (i oczywiście doliczyć koszt robocizny i materiałów). Szerzej omawiam ten temat TUTAJ. Dysproporcja pomiędzy zakupem własnego domu, a małego Tiny House w Stanach jest jeszcze większa – nic więc dziwnego, że wiele osób decyduje się na zakup mniejszego, pozwalającego na dużą oszczędność mobilnego domku.
  • Przynależność do społeczności: Właściciele Tiny Houses tworzą w Stanach zgraną społeczność. Wymieniają się pomysłami, chętnie sobie doradzają, wspólnie analizują problemy – dzięki forom internetowym, grupom na facebooku czy blogom mogą łatwiej wymieniać się swoimi doświadczeniami. Niektórzy organizują się w regularne mikro-osiedla, inni traktują Tiny Houses jako sposób na intratny biznes i wynajmują swoją przestrzeń na Airbnb. Tiny Houses to nie tylko rodzaj mieszkania, ale też sposób na życie, pewna filozofia, którą przecież fajnie jest dzielić z innymi.
  • Życie w zgodzie z naturą: Myśląc o Stanach Zjednoczonych, masz przed oczami głównie duże aglomeracje, prawda? Nowy Jork, Los Angeles, Chicago – kto nie chciałby ich choć raz zobaczyć? Życie w dużym skupisku ludzi, ciągły stres, pośpiech, hałas, problemy komunikacyjne, odległości, które trzeba przemierzać każdego dnia – to wszystko może naprawdę zmęczyć. Jeśli na drugiej szali położymy spokojne, harmonijne życie w zgodzie z naturą – blisko lasu, jeziora, ze śpiewem ptaków za oknem, z możliwością oglądania zachodu słońca z własnego tarasu – to jasne staje się, dlaczego Tiny Houses zaskarbiły sobie względy tak wielu osób. Coraz bardziej popularne stają się ucieczki od wielkich, miejskich cywilizacji, z powrotem w stronę nieskażonej dotykiem człowieka natury. Mobilne mikrodomki to sposób na to, by przywrócić życiu prawidłowy bieg, by zwolnić, cieszyć się otaczającym światem i wsłuchać w zew natury.

Amerykanie po prostu uwielbiają Tiny Houses – swoboda, mobilność, sposób na tańsze życie – jest wiele powodów, dla których warto rozważyć przeprowadzkę do mikrodomku. Bez względu na to, czy będziesz traktować je jako całoroczny, regularny dom dla rodziny, czy wygodny sposób na spędzenie wakacji, to z pewnością pobyt w Tiny House dostarczy Ci wielu wrażeń. W Polsce idea Tiny Houses dopiero powoli przedziera się do świadomości, choć i wśród naszych rodaków nie brakuje pozytywnie zakręconych, którzy śladem Amerykanów porzucili wygodne życie w apartamentowcu z windą na rzecz skromniejszego, ale dającego więcej swobody mobilnego domku.

About Tiny House Company

Tiny House Company jest pierwszym w Polsce producentem specjalizującym się w Tiny Houses. Cały proces produkcyjny realizowany jest w kraju, z wykorzystaniem najlepszych na rynku technologii w dziedzinie oszczędzania przestrzeni, ekologii, a także konsumpcji energii. Jako pierwsza i jedyna firma w Europie oferuje możliwości inwestowania w Tiny Houses i uzyskiwania pasywnego dochodu z ich wynajmu w specjalnie przeznaczonych do tego campusach na terenie całej Polski.