Capsule wardrobe – czyli szafa dla minimalistki

Z pojęciem „capsule wardrobe” spotkał się niemal każdy minimalista. Świadome ograniczenie swojej garderoby ma oznaczać nie tylko oszczędność miejsca i pieniędzy, ale również… czasu! Czym jest „capsule wardrobe” i jak skomponować swoją optymalną szafę?

capsule wardrobe

Kupiłaś już swój wymarzony Tiny House (lub dopiero to planujesz) i nie wiesz, w jaki sposób mogłabyś pomieścić na niewielkiej przestrzeni całą swoją garderobę? A może posiadasz ogromną szafę, do której nie mieszczą się już wszystkie zbierane latami stroje?

„Capsule wardrobe”, w polskim tłumaczeniu „garderoba kapsułowa”, to koncepcja zakładająca ograniczenie zasobów swojej szafy do pewnej określonej liczby elementów. Wszystkie zgromadzone ubrania powinny do siebie pasować, aby dawać wiele możliwości zestawienia, w zależności od okazji. Za prekursorkę uważa się właścicielkę jednego z londyńskich butików, Susie Fox, z kolei popularność ta koncepcja zyskała po publikacji książki „Lekcje Madame Chic” autorstwa Jennifer L. Scott. W Polsce na największe uznanie w promowaniu „kapsułowej garderoby” zasługuje blog Simplicite.

Czy jednak w Polsce, kraju, gdzie roczne amplitudy temperatur sięgają nawet 50 st. C, można skonstruować taką minimalistyczną szafę? Jak pomieścić wszystkie niezbędne ubrania w swoim Tiny House? Czy można schować wszystkie ubrania do jednej komody i codziennie wyglądać szykownie? Oczywiście jest to możliwe!

Przed przystąpieniem do komponowania mojej „capsule wardrobe” (chociaż wolę nazywać to „garderobą komodową”) wyróżniłam kilka okoliczności, do których potrzebuję odpowiednich ubrań. W pracy mam kontakt z klientami, dlatego jestem zobligowana do eleganckiego ubrania w stonowanych barwach. Za to w życiu prywatnym uwielbiam żywe kolory i luźne fasony. Latem najchętniej noszę sukienki i spódnice, poza tym potrzebuję przynajmniej jednej eleganckiej kreacji na większe wyjścia. Jestem też niezłym zmarzluchem, dlatego nie wyobrażam sobie, aby mogło zabraknąć ciepłych swetrów i bluz. Chętnie podróżuję, dlatego zależy mi, abym moje ubrania mogła spakować do niewielkiej walizki lub plecaka. Jak to wszystko pogodzić?

Aby pomieścić i, co ważne, uporządkować swoją garderobę, wystarczy komoda z pięcioma szufladami. Zajmuje mniej miejsca niż szafa, a do tego nie przytłacza wizualnie wnętrza. Odpowiednie składanie ubrań zapobiega tworzeniu się zagnieceń, dzięki czemu można zrezygnować z wieszaków. Co ważne, wszystkie ubrania muszą być dobrej jakości, a także dopasowane do figury, ponieważ tylko takie ubrania sprawiają, że całość wygląda spójnie i elegancko. Bardziej przyda się jedna sukienka podkreślająca zalety figury, a tuszująca niedoskonałości, niż pięć innych, które nie będą dobrze leżały na sylwetce.

Pierwsza szuflada

Pierwszą szufladę warto przeznaczyć na bieliznę i piżamy. Tutaj żadnych liczb nie będę podawać – każdy najlepiej wie, ile par skarpetek potrzebuje! Drugą szufladą warto przeznaczyć na ubrania potrzebne do pracy. Po dokładnym przeanalizowaniu, potrzeba dwóch par eleganckich spodni, jednej szykownej, ale prostej sukienki, jednej spódnicy, marynarki oraz pięciu bluzek – po jednej na każdy dzień pracy. Powinna znaleźć się wśród nich klasyczna biała koszula, ale również czarna z lejącego materiału (doskonała na piątkową imprezę!). Daje to zaledwie dziesięć rzeczy, z których można przygotować aż dwadzieścia zestawów!

Druga szuflada

Drugą szufladę zajęły ubrania do codziennego użytkowania. Spodnie dresowe i jeansy to pozycje obowiązkowe, ponieważ nadają się na spontaniczne spotkanie z przyjaciółmi, spacer czy wycieczkę. Dobrze również zadbać o zapinany sweterek z cienkiej wełny (jeśli jest w stonowanym kolorze, to znakomicie nada się również do pracy, dzięki czemu nasza liczba możliwości stylizacji wzrośnie do czterdziestu), gruby sweter oraz ciepłą bluzę, koniecznie w ulubionych barwach. Do tego kolejne pięć bluzek – koniecznie z oddychającej bawełny, ponieważ to zwiększa komfort ich użytkowania.

Trzecia szuflada

Ostatnia szuflada to największe wyzwanie. Znajdą się tutaj sezonowe okrycia wierzchnie, odpowiednie na polskie mroźne zimy, kapryśne wiosny i jesienie oraz kilka ubrań doskonałych na upały. Warto wybrać się na dłuższe zakupy i poszukać takiej kurtki zimowej, którą da się tak złożyć, aby nie zajmowała wiele miejsca. Na przykład moja kurtka jest bardzo ciepła, ale cienka, ponieważ wypełniona sztucznym puchem (akurat w tym przypadku syntetyczne materiały mają bardzo praktyczne zastosowanie). Dodatkowo, ma przypięty niewielki woreczek, do którego można ją włożyć po zrolowaniu i używać jako wygodny wałek pod głowę – wybawienie podczas podróży! Przejściowy trencz można złożyć podobnie jak marynarkę, a także zamiennie z nią używać, ponieważ doskonale wygląda z sukienkami i spódnicami. Do zestawu okryć wierzchnich można dodać jeszcze skórzaną ramoneskę lub, jak w moim przypadku, jeansową kurteczkę a’la lata 80. – nie jest nam szczególnie potrzebna, ale pozwala nadać naszym stylizacjom tzw. „pazur”. Uwaga: ramoneskę należy złożyć tylko na pół, żeby się nie pogniotła!

Czwarta szuflada

W czwartej szufladzie znajdzie się też miejsce na kilka ubrań letnich, czyli dwie kolorowe spódnice, dwie przewiewne sukienki i dwa topy. Jeśli latem użyjemy również bluzek z poprzednich szuflad (bez koszuli), będziemy mogły cieszyć się aż dwudziestoma czterema wakacyjnymi stylizacjami! Warto tutaj również schować jedną elegancką, wizytową sukienkę, którą ubierzemy na wesele przyjaciół, przyjęcie sylwestrowe lub rodzinną uroczystość. Mój typ to długa, granatowa suknia na szerokich ramiączkach – jest uniwersalna, dlatego nigdy się nie nudzi i pasuje do wielu okoliczności.

Piąta szuflada

Piąta szuflada pomieści buty – w wielu tekstach o „capsule wardrobe” zaznacza się, że buty raczej nie podlegają ograniczeniom ilościowym, ale przecież zależy nam na tym, aby zmieścić wszystko, co niezbędne, w naszym Tiny House! U mnie na pewno znajdą się ciepłe i wygodne buty zimowe, para eleganckich sztybletów, buty sportowe, baletki oraz sandały na lato. Zaledwie pięć par? To tylko podstawa – na pewno przydadzą się również kozaki lub oficerki, a także obcasy, nie są one jednak niezbędne i można się bez nich obyć.

Po przeliczeniu całej garderoby okazało się, że potrzeba zaledwie trzydziestu pięciu ubrać, aby wyglądać stosownie do okoliczności oraz zmiennej polskiej pogody. Czy do naszych szuflad można dołożyć więcej? Oczywiście! Ważne, aby nasza „garderoba komodowa” dawała poczucie komfortu i spełniała indywidualne oczekiwania, dlatego warto dostosować ją do swoich potrzeb.

 

About Anna Sułek

Anna – z wykształcenia etnograf, z zawodu copywriter, z wyboru minimalistka. Niewielkie przestrzenie przywołują u niej najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa, kiedy zwiedzała Polskę wzdłuż i wszerz razem z Dziadkami, mieszkając w malutkiej przyczepie kempingowej. Najchętniej pisze o modzie i kuchni, a w wolnych chwilach odwiedza muzea i słucha nieśmiertelnej muzyki lat 80. Opiekunka najbardziej rozpieszczonego psa na świecie.