Jak na 17m2 zaaranżować przestrzeń dla całej rodziny?

Myśląc o własnym domu, najczęściej staje nam przed oczami spory ogródek, przestronny, drewniany taras, obszerna kuchnia z wyspą, wygodny salon, a do tego kilka sypialni. Ile metrów powinien mieć dom, by zapewnić dobre warunki do życia? Jak się okazuje – o wiele mniej, niż nam się wydaje.

Przestrzeń synonimem wolności – czy na pewno?

Lubimy przestrzeń, bo stanowi ona dla nas synonim wolności. Małe pomieszczenia powodują dyskomfort. W ograniczonej przestrzeni łatwiej wpadamy w złość, trudniej nam nad sobą zapanować, stajemy się drażliwi, pobudzeni, niespokojni. Paradoksalnie na ograniczonej przestrzeni ciężej jest nam utrzymać porządek. A co, gdyby na przestrzeń spojrzeć zupełnie inaczej – nie jak na ograniczenie, ale jak na szansę. Na pozbycie się nadmiaru przedmiotów, na wyzwolenie się z manii posiadania. Brzmi nieźle, prawda? Przygotowując ten materiał, zadałam sobie pytanie: ile metrów powinien mieć idealny dom? Jedni powiedzą, że minimum 100-120 metrów, dla drugich nawet 250m2 będzie za mało. A co, gdyby spróbować zorganizować życie na 10-20 m2? I to dla całej rodziny. Szalone? Nierealne? Niekoniecznie! Na świecie nie brakuje pasjonatów mikro domów, którzy wyliczają kolejne zalety takiego rozwiązania. Przede wszystkim mikro domek ma być stosunkowo tani w zakupie i utrzymaniu (w Polsce koszt takiego domku to ok. 100 tys. zł w zależności od wykończenia i wyposażenia), mobilny – często są to domy przystosowane do przewożenia na specjalnej przyczepie i co najważniejsze dający upragnioną niezależność. Jak sprawić, aby mikro domek pomieścił wszystkie potrzebne rzeczy? Jak zorganizować garderobę, domowe biuro, kuchnię, łazienkę, sypialnię? A co z pokojem dla dziecka?

Mikro domek, duże możliwości

Czy w mikro domu możemy zmieścić wszystko, czego potrzebujemy do życia? I tak, i nie. Ci, którzy bez prywatnej siłowni, przydomowego basenu i 100-metrowego ogrodu czują się nieswojo, pewnie nigdy nie zdecydowaliby się na tak mały metraż, inni mogą być tylko pozytywnie zaskoczeni możliwościami, które drzemią w tak małych domkach. Tiny Houses zostały zaprojektowane tak, by wykorzystać każdy centymetr dostępnej przestrzeni. W środku znajdziemy kuchnię z licznymi schowkami na garnki, stołową zastawę i akcesoria do gotowania, kompaktowy kącik jadalniany, który może służyć równocześnie za biuro, niewielką strefę relaksu, która również może być bawialnią dla dzieci, łazienkę z wygodnym prysznicem i sypialnię. Mikro domki to rozwiązanie dla osób, które lubią rodzinny i bliskościowy klimat. Samotnicy, którzy lubią się zamknąć w swoim pokoju, mogą początkowo czuć się w nich nieswojo, jednak wygodnie urządzone wnętrze, choć niewielkie, zapewni odrobinę intymności każdemu mieszkańcowi. No dobrze, ale gdzie pomieścić wszystkie rzeczy? Po pierwsze Tiny Houses dają niepowtarzalną okazję do przyjrzenia się wszystkim posiadanym przedmiotom. Bez większości z nich prawdopodobnie moglibyśmy się obyć. Ci, którzy nie wierzą mogą pokusić się o wykonanie prostego eksperymentu, zwanego „pudło mięczaka”. Na czym on polega? Wystarczy do kartonowego pudełka schować kilka drobiazgów, bez których absolutnie nie wyobrażamy sobie życia i schować pudło na jakiś czas pod łóżkiem. Jeśli za miesiąc, dwa, trzy będziemy potrafili bez otwierania pudełka wyrecytować jego zawartość – zgoda, rzeczy zostają. A jeśli nie… no cóż – widocznie nie były nam do niczego potrzebne. Większość z nas ma zapisaną w genach manię gromadzenia. Lubimy otaczać się przedmiotami, rzadko zadając sobie pytanie – czy naprawdę ich potrzebujemy? Na małej przestrzeni to jednak konieczność. Zostawiamy tylko praktyczne i niezbędne przedmioty – dzięki temu przestajemy być niewolnikami rzeczy. To przedmioty zaczynają w końcu być dla nas, a nie my dla nich. Cudowne uczucie, prawda?

Czy 17m2 to przestrzeń, w której można wygodnie żyć? Jasne, że tak! Sprytne rozwiązania, dobrze zaprojektowane schowki, wnętrze szyte na miarę – pozwalają pomieścić na tak małej przestrzeni dużo więcej, niż byśmy się spodziewali. Życie z małym dzieckiem na takim metrażu również nie wydaje się niemożliwe. Oczywiście, kiedy rodzina się rozrośnie, Tiny House może zacząć być zbyt mały dla całej gromady, ale wtedy można z powodzeniem wykorzystać go jako dom weekendowy, który dzięki swojej mobilności pozwoli nam na nieograniczone zwiedzanie świata – z dziećmi, psem, świnką morską, kolekcją ukochanych komiksów, własną łazienką, kubkami i wszystkim, czego tylko zapragniemy.

About Karolina Gruza

Pasję do pisania przekułam w zawód. Najchętniej tworzę artykuły o wystroju i aranżacji wnętrz, kosmetykach (również naturalnych) i modzie. Jestem minimalistką, zwolenniczką slowlife i slowfashion. Marzę o tym, żeby zająć się renowacją starych mebli, najchętniej tych z epoki PRL-u. Kocham rower, góry i żagle. Lubię mieć dom pełen ludzi, bo wtedy mam kogo karmić.